Dyskusja z mężem:
Ja: Co kupić X na Mikołaja?
Mąż: Scyzoryk.
J: Proszę Cię, daj mi spokój z tymi scyzorykami. Co pytam o pomysł na jakikolwiek prezent, to Ty mi ze scyzorykiem wyjeżdżasz. Co to za prezent? Scyzoryk? Nosz proszę Cię...
M: A co, znasz kogoś, kto nie ucieszyłby się ze scyzoryka?
J: ...
M: No nie wiem, a może torbę? Ostatnio coś mówiła, że by się przydała...
J: O! To jest pomysł!
M (kończy): ...a w środku scyzoryk!
... czyli rozmówki małżeńskie, rodzinne, koleżenskie
piątek, 16 listopada 2018
piątek, 2 listopada 2018
Wege
Kuzynka męża do drugiej kuzynki:
- Wyjęłam Ci wszystkie kostki kiełbaski z tego kapuśniaku, bo wiem, że Ty wegetarianka.
Kuzynka nie była wege, więc został jej smutny kapuśniaczek bez kiełbaski (którego wegetarianin i tak by nie ruszył, bo kiedyś była w nim kiełbaska). xD
- Wyjęłam Ci wszystkie kostki kiełbaski z tego kapuśniaku, bo wiem, że Ty wegetarianka.
Kuzynka nie była wege, więc został jej smutny kapuśniaczek bez kiełbaski (którego wegetarianin i tak by nie ruszył, bo kiedyś była w nim kiełbaska). xD
wtorek, 30 października 2018
Rura
3 tygodnie temu:
Ja: Kochanie tam trzeba oczyścić tą rurę w łazience i pomalować jakąś ochronną, bo ten co to robił spierdzielił.
Mąż: Jaką rurę?
Ja: W łazience, przy górze.
*Poszedł, obejrzał.*
Mąż: No trzeba.
2 dni później:
*Mąż pojechał do Brico, kupił szczotkę drucianą, pędzle, taśmę malarską, folię, Hammerite. Plecak z zakupami postawił w przedpokoju na taborecie.*
Dziś:
Mąż: Idę po Łukasza, kupić coś?
Ja: No. (wymieniam listę)
Mąż wziął ten plecak z korytarza, zarzuca na plecy.
Ja: A po cholerę bierzesz ze sobą te farbę i pędzle?
Mąż: Jaką farbę i pędzle?
*Mąż zagląda do plecaka, a na jego twarzy maluje się szczere bezgraniczne zdumienie.*
Mąż: A skąd to się tu wzięło?
Ja: Kupiłeś...
Mąż: Ja to kupiłem? A po cholerę?
Ja: Rurę miałeś malować...
Mąż: Jaką rurę?
Ja: Tą w łazience, tak jakieś trzy tygodnie temu...
Mąż: Aaaaa! Tę rurę!
Bo wiecie, jak chłop mówi, że zrobi, to zrobi i nie trzeba mu co miesiąc przypominać...
Ja: Kochanie tam trzeba oczyścić tą rurę w łazience i pomalować jakąś ochronną, bo ten co to robił spierdzielił.
Mąż: Jaką rurę?
Ja: W łazience, przy górze.
*Poszedł, obejrzał.*
Mąż: No trzeba.
2 dni później:
*Mąż pojechał do Brico, kupił szczotkę drucianą, pędzle, taśmę malarską, folię, Hammerite. Plecak z zakupami postawił w przedpokoju na taborecie.*
Dziś:
Mąż: Idę po Łukasza, kupić coś?
Ja: No. (wymieniam listę)
Mąż wziął ten plecak z korytarza, zarzuca na plecy.
Ja: A po cholerę bierzesz ze sobą te farbę i pędzle?
Mąż: Jaką farbę i pędzle?
*Mąż zagląda do plecaka, a na jego twarzy maluje się szczere bezgraniczne zdumienie.*
Mąż: A skąd to się tu wzięło?
Ja: Kupiłeś...
Mąż: Ja to kupiłem? A po cholerę?
Ja: Rurę miałeś malować...
Mąż: Jaką rurę?
Ja: Tą w łazience, tak jakieś trzy tygodnie temu...
Mąż: Aaaaa! Tę rurę!
Bo wiecie, jak chłop mówi, że zrobi, to zrobi i nie trzeba mu co miesiąc przypominać...
czwartek, 13 września 2018
Muzykalny
Rozmawiam z Tatą przez telefon. Spod domu rusza jakiś pojazd, pierdzi, brzęczy na maksa i wydaje jakieś inne dźwięki sugerujące, że być może zdąży się to to rozsypać zanim wystartuje. Trwa to przez kilka minut.
Tata: Matko! Co ty teraz za muzyki słuchasz?!
Ja: No tak alternatywnej, to nigdy nie słuchałam...
Ale przynajmniej wiem jak mój gust ocenia.
Tata: Matko! Co ty teraz za muzyki słuchasz?!
Ja: No tak alternatywnej, to nigdy nie słuchałam...
Ale przynajmniej wiem jak mój gust ocenia.
piątek, 7 września 2018
Piraci!
Bawimy się z synem w piratów:
- Ahoj, szczury lądowe!
Syn powtarza:
- O ch*j, szczury lądowe!
Czas popracować nad dykcją.
sobota, 4 sierpnia 2018
Pierwszy suchar pierworodnego
- Mamo wiesz co to będzie jak się doda wody do kakao?
- Nie wiem.
- Kakałuża!
- Nie wiem.
- Kakałuża!
poniedziałek, 23 lipca 2018
Bardzo smutna piosenka
Ja: Łukasz, chcesz pomóc kroić pieczarki?
Łukasz: Nie.
J: Może jednak?
Ł: Nie.
(I tak parę razy, w ciągu kwadransa, bo pięciolatek potrafi zmieniać zdanie co dwie minuty i niebo nie zna takiej furii, jak pięciolatek, którego kanapkę pokrojono w trójkąty, a nie kwadraty. Cały czas NIE.)
Skończyłam kroić pieczarki, wrzuciłam do zupy.
Ł: Boli mnie głowa, jest mi źle, bo mama pokroiła wszystkie pieczarki, a ja chciałem kroić.
Darek: To może zaśpiewaj smutną piosenkę pod tytułem "Nie pokroiłem pieczarek"?
Ł: [śpiewa bardzo smutną piosenkę o pieczarkach, których nie pokroił - sam wymyślał tekst.]
Łukasz: Nie.
J: Może jednak?
Ł: Nie.
(I tak parę razy, w ciągu kwadransa, bo pięciolatek potrafi zmieniać zdanie co dwie minuty i niebo nie zna takiej furii, jak pięciolatek, którego kanapkę pokrojono w trójkąty, a nie kwadraty. Cały czas NIE.)
Skończyłam kroić pieczarki, wrzuciłam do zupy.
Ł: Boli mnie głowa, jest mi źle, bo mama pokroiła wszystkie pieczarki, a ja chciałem kroić.
Darek: To może zaśpiewaj smutną piosenkę pod tytułem "Nie pokroiłem pieczarek"?
Ł: [śpiewa bardzo smutną piosenkę o pieczarkach, których nie pokroił - sam wymyślał tekst.]
Łebski Harry
Dyskutowaliśmy z mężem odnośnie bajek oglądanych w dzieciństwie, przypomniał mi się "Łebski Harry", mąż nie kojarzył, więc odnalazłam na YouTube i mu puściłam. Starszy syn wlepił gały w ekran. Bajka się skończyła, chwilę później słyszę:
pierworodny: Włączysz mi bajkę?
mąż: Oglądałeś przed chwilą.
pierworodny: To twoja była! Ja tylko patrzyłem!
pierworodny: Włączysz mi bajkę?
mąż: Oglądałeś przed chwilą.
pierworodny: To twoja była! Ja tylko patrzyłem!
Transformers
Wstajemy rano, pierworodny zakłada maskę Optimusa Prime'a i tak lata po domu.
- Co chcesz na śniadanie, Optimusie?
- Energon!
Jak jesteś synem miłośniczki Transformerów, to genów nie oszukasz...
- Co chcesz na śniadanie, Optimusie?
- Energon!
Jak jesteś synem miłośniczki Transformerów, to genów nie oszukasz...
Mamo, mogę?
Pierworodny: "Mamo, mogę zeżrnąć tego banana?"
1. Do tej pory mam problem to wymówić.
2. Tam nie ma "zerżnąć"
1. Do tej pory mam problem to wymówić.
2. Tam nie ma "zerżnąć"
#ZawszeMamGłupieSkojarzenia
Przeglądam gazetkę z Lidla przy kawce zbożowej, syn siedzi obok i też zerka. Nagle na jednej stronie widać te pluszaki Lidlaki.
- Mamo, a jak one mają na imię?
- Nie mają imion, możesz je nazwać jak chcesz.
- Jabłko... Anon! Marchewka Kasia... Brokuł Anus... Mamo! MAMO NIE PŁACZ!
A myślałam, że po imionach Zegdik i Zegdak żadne inne mnie już nie ubawią do łez...
- Mamo, a jak one mają na imię?
- Nie mają imion, możesz je nazwać jak chcesz.
- Jabłko... Anon! Marchewka Kasia... Brokuł Anus... Mamo! MAMO NIE PŁACZ!
A myślałam, że po imionach Zegdik i Zegdak żadne inne mnie już nie ubawią do łez...
Noc jak każda inna
Środek nocy, idzie człowiek (dokładniej, to matka) do toalety, zamyka
drzwi, siada, rozkoszuje się ciszą i spokojem. Nagle te drzwi otwierają
się tak powolutku, jak w horrorach, jakby się człowiek miał osrać ze
strachu, to przynajmniej zwarty i gotowy we właściwym miejscu...
...A w drzwiach zaspany czterolatek:
- Dasz mi buziaka, mamo?
...A w drzwiach zaspany czterolatek:
- Dasz mi buziaka, mamo?
No to pizgnął
Mąż kąpie pierworodnego (wówczas 4-latka), nagle dobiega mnie wołanie z łazienki:
- Skąd syn zna takie słowo jak "pizgnąłem"?
- CO???
- Skąd syn zna tekst "pizgnąłem jak baba"?
- Kochanie... "Pisknąłem jak baba" - z bajki, ale dzięki tobie będzie znać jeszcze jeden...
- Skąd syn zna takie słowo jak "pizgnąłem"?
- CO???
- Skąd syn zna tekst "pizgnąłem jak baba"?
- Kochanie... "Pisknąłem jak baba" - z bajki, ale dzięki tobie będzie znać jeszcze jeden...
Reaktywacja!
Nadszedł ten moment, gdy przyszło mi zaczynać blogowanie od początku. Niestety poprzedniego bloga utraciłam, gdyż zamknięto tamtejszy serwis blogowy. Większość wpisów przepadła bezpowrotnie, nad czym ubolewam. Niewielka część odzyskanych zostanie wrzucona tutaj!
Pozdrawiam tych, którzy towarzyszyli mi w tamtych latach i nowych czytelników.
Kithiara
Pozdrawiam tych, którzy towarzyszyli mi w tamtych latach i nowych czytelników.
Kithiara
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

